Fenomenologiczna teoria osobowości Carla Rogersa jako odpowiedź na kryzys autentyczności współczesnej matki.

12 lutego 2026 10 min
feature image


Vladyslava Demko 
Fenomenologiczna teoria osobowości Carla Rogersa jako odpowiedź na kryzys autentyczności współczesnej matki.
 
W dzisiejszych czasach bycie sobą stanowi ogromne wyzwanie. Pokolenie młodych kobiet znajduję się na specyficznym rozdrożu. Z jednej strony słyszymy echo przeszłości: głosy matek i teściowych, które twierdzą że nasze życie jest beztroskie, ponieważ posiadamy pralki, zmywarki i dziesięć rodzajów robotów domowych. Jednak to właśnie te głosy zapominają o brutalnym kontekście historycznym swojego macierzyństwa. W latach 60. i 80. ubiegłego wieku na terenie Związku Radzieckiego, funkcjonowały żłobki pięciodniowe gdzie dzieci oddawano w poniedziałek rano, a odbierano w piątek wieczorem. Był to efekt powojennych represji, nie stabilnej gospodarki oraz wysoką śmiertelnością mężczyzn również w okresie powojennym. System „rozgościł się” na barkach kobiet, w rezultacie urlop macierzyński trwał zaledwie 8 tygodni, a dzieci trafiały do zakładów w wieku od 2 miesięcy do 3 lat. Skąd więc te kobiety mają wiedzieć, ile sprzątania i ponadludzkiego wysiłku psychofizycznego wymaga całodobowa opieka nad maluchem, nawet jeśli ma się w domu słynnego Dysona? Idealnie to obrazuje, jak powstają warunki wartościowości.
Z drugiej strony atakują nas wyidealizowane obrazy mediów społecznościowych, które narzucają nierealne standardy Ja idealnego. Wychowano nas w przekonaniu, że wyróżniania się czy wyrażania odmiennego zdania jest wstydliwe. Chociaż tam ten świat sztywnych norm formalnie już nie istnieje, my wciąż często nie potrafimy działać w nowy, autentyczny sposób. Rodzi to lęk, depresję i niską samoocenę. W niniejszej pracy postaram się dowiedzieć, że dążenie do bycia osobą w pełni funkcjonującą według Carla Rogersa jest kluczem do przerwania tego pokoleniowego cyklu poczucia winy i wstydu. Tylko odrzucenie narzuconego przez media i historię ją idealnego pozwala odzyskać autentyczność.
Przyjrzymy się korzeniom twórcy psychologii humanistycznej, którego życie było procesem uwalniania się od narzuconych warunków wartościowości. Carl Rogers urodził się 8 stycznia 1902 roku w Oak Park, w rodzinie, w której fundamentem była ciężka praca i surowy protestantyzm. Jego dzieciństwo upłynęło w atmosferze, gdzie emocje były tłumione, a akceptacja rodziców zależała od posłuszeństwa o religijnej dyscypliny. Rogers dorastał w izolacji od rówieśników uciekając w świat książek, co ukształtowało jego głęboką wrażliwość i poczucie osamotnienia. Samotność Rogersa była w rzeczywistości niczym innym jak brakiem wsparcia ze strony rodziny. Przełomem w jego życiu był wyjazd do Chin na konferencję chrześcijańską w wieku 20 lat. To właśnie tam, zdała od kontrolującego oka rodziców, zaczął kwestionować postulaty, w których go wychowywano.
Powrót z Azji i decyzja o ślubie z Helen Elliott – podjęta wbrew kategorycznemu sprzeciwowi rodziców – stały się ostatecznym aktem kongruencji. Wybierając własną drogę, postanowił zrzucić ciężar społecznych oczekiwań kierowanych wobec niego, przestał być dla innych „lustrem”, a zaczął ufać własnemu procesowi organizmicznemu, który stał się podstawą bardziej autentycznego doświadczenia siebie i budowanie obrazu własnego „ja”. Rogers wielokrotnie podkreślał w swoich esejach, że każde doświadczenie, nawet to trudne czy bolesne, jest niezwykle cenne. Uważał on, że wszystko czego doświadczamy daje ogromną przestrzeń na refleksje, co skutkuje rozszerzaniem naszego polafenomenologicznego. Właśnie dzięki tej walce o prawo do własnych  błędów i uczuć sprawiła że Rogers, zaczął postrzegać klienta jako osobę potrzebującą bezpiecznejprzestrzeni do wzrostu. „ Z zadeptanego żołędzia nie wyrośnie dąb” (Piotr Oleś 2003, s. 45). To zauważenie, że w każdym żołędziu drzemie potężny już dąb, pozwala zrozumieć, i zacząć postrzegać człowieka jako niepowtarzalną jednostkę, dążącą do samorealizacji. Te osobiste i zawodowe poszukiwania Rogersa stały się, metaforycznie ujmując, kiełkami teorii fenomenologicznej.  Przekładając te osobiste odkrycia na grunt naukowy, Rogers zrozumiał, że to podejście świetnie się sprawdzi w pracy z klientem. Teoria fenomenologiczną zakłada, że każdy z nas żyje w centrum ciągle zmieniającego się świata doświadczeń i posiada własny wewnętrzny plan na siebie. Tak jak żołądź dąży do bycia dębem, a nie lipą czy rokietnikiem, tak człowiek dąży do bycia sobą a nie kopią oczekiwań innych ludzi.
Dlatego Rogers jako terapeuta nie narzucał interpretacji, lecz oferował specyficzne warunki: empatię, autentyczność oraz wartość bezwarunkową. To podejście mówi do klienta: „Widzę Cię, jestem przy tobie, będę sobą  i pomogę ci zajrzeć w głąb siebie, a twoje własne działania będą skutkiem Twoich osobistych odkryć”. Dzięki  temu klient może przestać szukać potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz i zbudować wewnętrzne umiejscowienie oceny (internal locus of evaluation). To moment, w którym przestajemy pytać świat, a zaczynamy pytać siebie. Zaczynamy ufać, że to my jesteśmy najlepszymi sędziami własnych wyborów oraz doceniamy błędy jako część wartościowego doświadczenia na ścieżce życiowej.